Jeszcze kilka dekad temu kobiety były „milczącymi świadkami zdarzeń”. Dziś w epoce cyfrowo-informacyjnej mogłoby wydawać się, że jest to już wyczerpany i wręcz nieaktualny temat. W debacie publicznej wybrzmiały wątki o parytetach na listach wyborczych oraz równouprawnieniu w nazewnictwie profesji zawodowych (ministra, polityczka, etc.) Okazuje się jednak, że należytą pracę należy wykonać u podstaw, ponieważ ciągle mało jest ekspertek komentujących ekonomię, rynek pracy, gospodarkę czy politykę. Co można z tym zrobić?

Lata doświadczenia na polu Public Relations uświadomiły mi fakt, którego niezwiązany z branżą konsument mediów nie zauważy – problem z reprezentatywnością kobiet w sferze publicznej. Postanowiłam poszukać przyczyn tego stanu, pytając samych kobiet, które mając ogromną wiedzę ekspercką występują lub mogłyby występować w mediach oraz dokonując analizy dostępnych informacji. Zobaczcie, co wynikło z tych badań jakościowych.

Kobiety w mediach – ocena stanu faktycznego

Większość studentów na polskich uczelniach wyższych to kobiety, które stanowią aż 2/3 całości. W znacznej mierze studiują kierunki związane z opieką społeczną, medycyną oraz pedagogiką. Najmniej kobiet jest na studiach technicznych, chociaż ich odsetek rośnie. To właśnie kobiety o wiele rzadziej niż mężczyźni rzucają studia (dane BIG DATA z 2016 roku).

————————————————————————————————————
Chciałabyś częściej występować w mediach? Masz potrzebę poczuć się pewniej podczas wystąpień publicznych? Skontaktuj się z nami. Postaramy się dobrać dla Ciebie odpowiednie szkolenie! [LINK]
————————————————————————————————————

Ta proporcja w zupełności nie odpowiada jednak udziale kobiet w zarządach firm oraz czołowych funkcjach państwowych. Według badania Global Media Monitoring Project z 2010 roku niecałe 12 proc. członków zarządów polskich spółek giełdowych to kobiety. Fundacja Liderek Biznesu podobnie odnotowuje 13 proc. udział kobiet wśród uczestników konferencji biznesowych w Polsce. Badania ilościowe reprezentacji obu płci w mediach przeprowadzone przez Press Service w 2013 roku jasno pokazują, że proporcje są zachwiane – dziennikarze newsowi i publicyści najczęściej, bo aż w 76 proc., powoływali się na opinie mężczyzn (zwłaszcza w tematach związanych z polityką, ekonomią i gospodarką). Udział kobiet-ekspertek stanowił 24 proc. wszystkich wypowiadających się osób, a tematy które dominowały to sprawy obyczajowe i społeczne. Powtarza się społeczny stereotyp kobiety: matki, nauczycielki, opiekunki, pielęgniarki, położnej, babci, żony, kochanki, ekspedientki, stewardesy i kelnerki. Gdzie zatem jest ta pozostała część kobiet wykształconych i elokwentnych, które z determinacją skończyły uczelnie wyższe?

Ekspert ma płeć

Ciekawe wyniki płyną z moich własnych badań jakościowych (2017 rok) przeprowadzonych wśród kobiet aktywnie udzielających się medialnie oraz potencjalnych ekspertek, które zaniechały tych działań. Największą grupę respondentek (43 proc.) stanowią panie występujące od kilku do kilkunastu razy w miesiącu w mediach. Drugą największą grupą jest ta występująca rzadko, sporadycznie lub w ogóle (38 proc.). Te dwie skrajnie różne tendencje oraz wyniki innych dostępnych badań pokazują, że mamy do czynienia ze zjawiskiem sporej grupy nieaktywnych medialnie kobiet, które mają taki potencjał. Skutkuje to faktem albo pojawiania się ciągle tych samych kobiet-ekspertek w debacie publicznej albo zaniechania występów medialnych kobiet merytorycznie do tego przygotowanych. Same skrajności – innych rozwiązań nie ma. Z czego więc wynika problem?

W pogoni za rozmówcą

Praca w mediach w XXI wieku, epoce cyfryzacji, wojny informacyjnej oraz nagromadzenia fake news jest dynamiczna. Magazyn Forbes umieścił dziennikarza na liście jednego z dziesięciu najbardziej stresujących zawodów świata. Sami zainteresowani twierdzą, że praca w mediach dziś ma coraz mniej wspólnego z realiami redakcji, w której zaczynali pracować po 1989 roku. Jednym z podstawowych zadań dziennikarza jest wyszukanie ciekawych i wiarygodnych rozmówców, których wypowiedzi wzbogacą materiał redaktorski. Badania Instytutu Stosunków Międzynarodowych (2014) pokazują, że dziennikarze szukając ekspertów do tematu najczęściej wybierają znane i utarte już ścieżki dojścia – korzystają z dostępnych kontaktów, baz danych oraz osób polecanych przez współpracowników. W tej branży często twierdzi się, że o wartości dziennikarza świadczy liczba kontaktów w jego notesie czy telefonie. W sytuacji stresującej, niecierpiącej zwłoki dziennikarz w poszukiwaniu za dobrą „setką”, komentarzem czy nagraniem „na mikrofon” z większym prawdopodobieństwem zdecyduje się na kontakt ze znaną osobą niż zupełnie nową.

Z drugiej strony w środowisku dziennikarskim panuje silne przekonanie o rotacyjnym kole ekspertów, którzy dzięki swojemu profesjonalizmowi i rozpoznawalności prowadzą tak zwane „media route” – będąc o poranku w jednej stacji śniadaniowej, po południu w radiu informacyjnym, a wieczorem w podsumowaniu wydarzeń dnia. Dziennikarze nie lubią takich „ekspertów wyskakujących z lodówki”, o czym mówią wielokrotnie, i skłania ich do szukania nowych osób do rozmowy. Istnieje jednak kilka kryteriów, które pozostaną wyznacznikami dobrych rozmówców do mediów. Swoboda wypowiedzi, mówienie obrazami i anegdotami, płynne rzucanie liczb i faktów, wiedza merytoryczna oraz dostępność to kluczowe cechy dobrego mówcy medialnego. Idealnego eksperta cechuje dodatkowo wyrazistość, który stanowi znak specjalny rozmówcy (np. czerwone usta prof. Jadwigi Staniszkis czy broszka premier Beaty Szydło).    

Badane przeze mnie kobiety zauważają ten problem wskazując, że większość z nich cierpi na deficyt pewności siebie, która jest ich zdaniem kluczowa w efektownych wystąpieniach medialnych. Zacytuję kilka najciekawszych odpowiedzi:

„Lepszymi rozmówcami są lepsi rozmówcy, tacy są wśród kobiet i wśród mężczyzn. Nie sądzę, żeby mężczyźni byli jakoś specjalnie predystynowani. Natomiast rzeczywiście jest tak, że mam wrażenie, że oni tak o sobie myślą. Spotkałam wielu mężczyzn w takich kontaktach zawodowych, którzy właściwie zachowywali się jakby znali się na wszystkim i na każdy temat mieli opinię – a do tego byli przekonani, że wszyscy chcą jej słuchać. Czasami mam wrażenie, że to jest model budowania swojego ego i poczucia wartości. Zazwyczaj kobiety – jeśli są specjalistkami w danej dziedzinie najchętniej wypowiedzą się na dany temat. Mężczyźni wypowiedzą się na każdy temat. Trochę „parcie na szkło”, budowanie swojej pozycji na rozpoznawalności. Może to też wynika z tego, że to jest stawianie siebie w świetle reflektorów. W tym sensie mężczyźni mogą być lepszymi rozmówcami dla dziennikarzy – bo myślę, że niewielu odmówi rozmowy, a poza tym odpowiedzą na każde pytanie i do tego wrócą chętnie do dziennikarza (nawet jeśli rozmowa zajęła im 2 godziny, które mogli spędzić na czymś bardziej konstruktywnym)”.

„Mężczyźni są pewni siebie, często jednak nie zwracają uwagi na merytorykę wypowiedzi czy zwykłą logikę zdań. Nieprzemyślane wypowiedzi zdarzają się również kobietom, niemniej mężczyźni w zdecydowanie mniejszym stopniu czują się zażenowani swoim brakiem kompetencji”.

„Mężczyźni są bardziej pewni siebie. Z jednej strony to sprawia, że lepiej się lansują na specjalistów, ale z drugiej strony nie mają poczucia, których zaproszeń nie powinni przyjmować, bo nie są w danej dziedzinie wystarczająco dobrzy”.

„Nie ryzykowałabym stwierdzenia, że mężczyźni są lepszymi rozmówcami, ale myślę, że często są bardziej pewni siebie, pewni swojej wartości i kompetencji, przez co chętniej i śmielej wypowiadają swoje zdanie. Niejednokrotnie spotkałam się z sytuacją, w której specjalistka w dziedzinie odmawia udziału w mediach, bądź wypowiada się w sposób bardzo „bezpieczny”, bo nie jest pewna swoich kompetencji, bo nie chce być postrzegana radykalnie itp. Kobiety często boją się mieć silne zdanie w danej sprawie, boją się łatek czy szufladek (np. zaszufladkowania jako feministka). Silne kobiety często w mediach się też ośmiesza”.

Badania naukowe potwierdzają fakt, że kobietom jest trudniej przebić się do grona aktorów sceny publicznej – bez względu na to, czy mają komentować bieżącą politykę, rozmawiać o wydarzeniach kulturalnych czy zbierać głosy poparcia w wyborach parlamentarnych. Od lat prowadząc działania Public Relations dla administracji, firm oraz organizacji pozarządowych zauważam wśród kobiet ten problem. W moim przekonaniu kobiety kilkukrotnie częściej:

  1. Poddają w wątpliwość swoją wiedzę ekspercką
  2. Nie znajdują czasu na połączenie aktywności medialnych (ergo dodatkowo zawodowych) z życiem prywatnym
  3. Mają deficyt pewności siebie
  4. Krytykują zasadność wystąpień publicznych
  5. Szukają zastępstwa za siebie w mediach, wskazując kolegów zajmujących się podobną dziedziną
  6. Negatywnie oceniają wystąpienia swoich współpracowników, analizując przy tym każdy szczegół ich ubioru i argumentacji

Jak zatem możemy wyjść z tego impasu? Szklany sufit, brak równouprawnienia, dyskryminacja ze względu na płeć to faktycznie występujące zjawiska społeczne. Jednak im dłużej działania kobiet będą wstrzymywane przez powoływanie się na nie, tym dłużej sytuacja się nie zmieni. Badania oraz praktyka redaktorska pokazuje, że najważniejszy jest spójny przekaz audiowizualny. Oznacza to, że kluczem do sukcesu – pojawiania się więcej kobiet w mediach, jest nie tylko usprawnienie kontaktu z dziennikarzami, ale równie sprawne przekonanie kobiet do aktywności medialnych. Badane przeze mnie respondentki formułowały wiele cennych rad, które mogłyby pomóc innym kobietom w aktywności medialnej m.in.:

  • Więcej pewności siebie (najczęstsza odpowiedź)
  • Przyjmowanie zaproszeń od dziennikarzy bez względu na okoliczności
  • Wchodzenie w dyskusje z ekspertami
  • Unikanie bycia „ekspertem od wszystkiego”
  • Słuchanie ciekawych mówców i wyciąganie cennych wskazówek dla siebie
  • Być bardziej „do przodu” – nie milknąć, lecz wyrażać swoje poglądy
  • Polecać inne kobiety do mediów, jeśli przyjęcie zaproszenia nie jest możliwe
  • Porzucenie przekonania, że istnieją lepsi specjaliści w danej dziedzinie
  • Nie przejmować się własną i cudzą oceną występu w mediach, lecz traktować to jako element pracy zawodowej

Najciekawiej zobrazuje to zwłaszcza jedna odpowiedź: „Jak twierdzi Woody Allen: 80 procent sukcesu to obecność. Jeżeli specjalizujesz się w danej dziedzinie, nie gromadź swojej wiedzy w szarych komórkach, komunikuj swoją umiejętności szeroko, korzystaj z okazji, pokaż się. Płeć nie klasyfikuje cię jako specjalistę, to kwestia wiedzy, osobowości i umiejętności komunikowanie się. Dobry mówca obroni się szczerością i autentycznością. Parafrazując: żeby wygrać na loterii, trzeba najpierw kupić los – odezwij się do interesujących cię mediów, dbaj o swój wizerunek w mediach społecznościowych, publikuj, uczęszczaj na spotkania branżowe. Kluczem tutaj jest odwaga i determinacja.”

Spośród modeli strategicznych prezentowanych w mediach większość kobiet znanych z telewizji, radia i prasy głównego nurtu realizuje męski model reprezentacji – wypowiadając się merytorycznie i dobierając pragmatyczną argumentację, ubierają typowo męskie marynarki, koszule. Czy to dobra strategia komunikacji? Można spekulować. Warto jednak zwrócić uwagę, że testy postrzegania przeprowadzane w latach 50 na Uniwersytecie Kalifornijskim jednoznacznie pokazują, że oglądając telewizję aż w 55 procentach analizujemy obraz, w 38 proc. sposób mówienia i intonację, a tylko w 7 proc. wsłuchujemy się w treść wypowiedzi (przekaz według Alberta Mahrebiana). Pomimo upływu lat w tej kwestii niewiele się zmieniło. Kobiety tym bardziej powinny świadomie kreślić swoją strategię komunikacji w mediach. Stoją one bowiem przed dylematem dotyczącym tego, jak chcą być postrzegane publicznie, dostrzegać muszą również to, jak cienka jest granica pomiędzy „atrakcyjnym mówcą” a „mówiącą atrakcją”. 

————————————————————————————————————
Chciałabyś częściej występować w mediach? Masz potrzebę poczuć się pewniej podczas wystąpień publicznych? Skontaktuj się z nami. Postaramy się dobrać dla Ciebie odpowiednie szkolenie! [LINK]